Pokazywanie postów oznaczonych etykietą auto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą auto. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 grudnia 2014

a nie mówiłam?


mówiłam, że nie ma sensu sprzątać samochodu. i wszyscyśmy byli co do tego zgodni. (efektem tej zgody są sterty makulatury we wszystkich schowkach, wydmy piasku pod nogami, plamy zakrywające oryginalny kolor tapicerki i lekki fetor, ale da się żyć). a dziś przewoziłam pojemnik na odpady biodegradowalne - pusty, ale magazynowany pod chmurką, więc nie czysty. i co? i jakbym miała czysto w aucie, to by mi się ubrudziło! a tak to miałam brudno jak znalazł!

ja wiedziałam, że tak będzie. acha! acha! ;)




środa, 5 listopada 2014

ślepa bandyta


kochany pamiętniczku, jaką wczoraj miałam przygodę, to nie uwierzysz (niewielką i nieciekawą). otóż była właśnie 17:18, wyjeżdżałam korsunią z terenu zabudowanego, gdy mi wtem zgasł prawy lefrektor. pewnie bym się nie zorientowała, ale otoczyła mnie ciemność, a miałam na liczniku coś kole siedemdziesiątki i uderzyła mnie świadomość, że jadę wąską drogą obsadzoną wielkimi drzewami, zza których lubi wyskoczyć zając lub lis w porywach do sarny.

czy zawróciłam, gdy do mnie dotarło, że znaprzeciwka coś sporadycznie nadjeżdża, więc nie mogę ciąć na długich, a lewy lefrektor mam jakoś tak ustawiony, że równie dobrze mogłabym jechać przy świeczce? ależ! w końcu miałam przed sobą zaledwie 16 km, z czego przez dwie trzecie drogi rzędy latarni. ale przyciszyłam radio, myśląc sobie, że nawet jak nie zobaczę, w co przydzwaniam, to przynajmniej usłyszę...


no, i to właściwie już wszystko. wiem, ziew. ale uprzedzałam.